-
:: Bardograjka I – Dominika Barabas, 1 marca 2009r.
czytaj
Bardograjka I – Dominika Barabas, 1 III 2009
Edyta Bodys
W czasach gdy salon stał się saloonem, rząd dusz sprawuje hucpa i skandal...” ratunku dla szarych komórek Jacek Kadis, śpiewający poeta z Kraśnika, upatruje w pieśni. Wymyślił on i oblekł w realne kształty „Bardograjkę”, czyli cykliczne spotkania z twórczością bardów. Narzędziem Jacka mają być mądre teksty i dobra muzyka, zaś celem przekonanie jak największej liczby ludzi, że myślenie ma przyszłość.
Kraśniczanin z zapałem werbuje bardów, zarówno kadetów jak i oficerów armii Euterpe, Erato i Kalliope. Na pierwszy ogień wystawił pochodzącą z Lądka Zdroju studentkę Akademii Muzycznej w Katowicach. Dominika Barabas jest zjawiskowa. Bardzo ładna, chociaż dla wygody ogoliła głowę (zdumiewające: dotąd łyse i piękne były tylko Sinead O’Connor i Natalie Portman). W niewysokim, szczupłym ciele kryje się potężny głos. W 2008 roku spadł na nią deszcz nagród, a pozostała skromną dziewczyną w dżinsach. „Pisze po to, by zbyt wiele nie mówić” – powiedziała na początku koncertu i konsekwentnie, jedna piosenka za drugą, uchylała rąbka swojej tajemnicy.
Jedna z odsłon ukazała dziewczynę pragnącą miłości (Cień, Durne serce), której miejsce zajęła później kobieta cierpiąca z powodu miłości niespełnionej w Chciałabym nie czuć nic, ze smutną, tęskną wokalizą. Miłość, w innej postaci, powróciła jeszcze w piosence Życzenia dla Mamy, zawierającej słowa, za które większość matek dałaby wszystko, ale – niestety – nie każda ma szczęście takowe usłyszeć. Podczas „bardograjkowego” recitalu Dominika była jednak przede wszystkim humanistą, głęboko poruszonym kondycją współczesnego człowieka, życzliwym obserwatorem. W jej piosenkach dały się słyszeć troska i współczucie (Nieskończone męki), irytacja (Czarnomyślni z zachwycającym omówieniem: „ekshibicjoniści swoich ciemnych myśli”), wyrzut: ”zapominacie o błękicie marzeń” (utwór przyjaciela i akompaniatora artystki Grzegorza Wierzby Paszport do raju) i przestroga (Dla Kaprysi). Było w nich spotkanie z wchodzącym w życie człowiekiem (Ballada tramwajowa dla małej blondyneczki) i niosące ukojenie dobre słowo (Kobranocka – „uciszanka dla większych i dla małych”). Poprzez człowieka, relację z nim, Dominika ukazała także Stwórcę. Do Niego skierowała przepiękną w swej prostocie modlitwę: „Boże, Ty znasz każde serce, więc drogę nam wskaż” (A gdyby Bóg) i odesłała pogubionych bliźnich (zagrani na bis Wolni od trosk Szymona Zychowicza). Ma także odwagę z Nim polemizować (drugi bis – Zamiast z repertuaru Edyty Geppert).
Uderza dojrzałość artystki, która w przeddzień przyjazdu do Kraśnika skończyła 20 lat. Nie było wśród tego, o czym śpiewała, tematów wydumanych i „księżycowych”, a tylko sprawy zwykłe i ważne jednocześnie. Proste są także słowa i rymy w śpiewanych utworach, które charyzma autorki jak czarodziejska różdżka zamienia w poezję. Młoda „bardotka” kocha ludzi i wie, czego im życzyć: by ich nie gonił czas i nie dręczył smutek, szczerych przyjaciół, spokojnej nocy, ludzkiego dobra. Jest w jej twórczości wielka wrażliwość na człowieka, lekko zmącona czułość dla niego, uniwersalne wartości – dobry znak na przyszłość bohaterki spotkania i tych, którzy będą słuchać jej piosenek. Zabrakło mi tylko odrobiny przekory i łotrzykostwa; Dominika pokazała wprawdzie pazur w Piosence dla gwiazdeczki i nieskrępowaną wolność w Paszporcie do raju, ale jestem przekonana, że z nieco większą nonszalancją i w łobuzerskich tonach byłoby jej bardzo do twarzy. Inna sprawa, że ta dziewczyna będzie robiła wrażenie cokolwiek by nie zaśpiewała, bo niebiosa hojnie skompletowały jej warsztat. Forma i treść w jej przypadku złożyły się na sukces równomiernie. Mam wrażenie, że dysponuje kilkoma głosami, czystym jak kryształ, przybrudzonym chrypą, ozdobnym i surowym; zmienia też barwy jak rękawiczki – może być zmysłowa, dobitna lub po dziecięcemu słodka. Śpiewa bardzo ekspresyjnie, twarzą, ramionami, całą sobą. Jej fenomen i gitara wystarczyły, by urzec chyba całą publiczność zgromadzoną w klimatycznej Galerii „Trójka” kraśnickiego Centrum Kultury i Promocji w przedwiośniany, niedzielny wieczór 1 marca.
Zebrane przez Dominikę gorące brawa dla Jacka były jak meldunek o wykonaniu zadania. Nie mam prawa pisać za wszystkich przy tym obecnych, ale mogę, ba – powinnam, za siebie: „Bardograjka” i pierwsza na jej firmamencie gwiazda kazały mi mocniej ruszyć głową i reanimowały moją przytępioną ostatnimi czasy wrażliwość. Czekam na godnego następcę panny Barabas.
Edyta Bodys
do góry

Wybrane wywiady prasowe
Kilka słów o albumie "Cień"
Zaśpiewała tylko dwie piosenki. W tłumie innych studentów muzykujących na festiwalu w Krakowie łatwo jest się rozpłynąć, zniknąć, ale zapamiętałem właśnie ją.Miała charyzmę. Styl i urodę pięknej izraelskiej komandoski; lekko nonszalancki, wpół niedbały ton głosu o niezapomnianym zamglonym brzmieniu; zaskakującą przy tym nieśmiałość i świetną muzykę.
Przyznaliśmy jej wówczas w jury Pierwszą Nagrodę i to wydaje się dziś właściwą decyzją. Ta debiutancka płyta (choć wyznaję – marzy mi się DVD, bo Dominika jest fascynująca audiowizualnie!) przynosi kolejne dojrzałe, oryginalne kompozycje, choć pisała wiele z nich daleko przed maturą. Album CIEŃ będzie, jak mi się zdaje, pożegnaniem z niewinnością. Wiem, że Dominika już dziś jest znacznie dalej. Ma przed sobą już tylko Światło. Przed nią wielkie wyzwania. Przed nami – jej kolejne znakomite utwory.
Marcin Kydryński

Z ogromną przyjemnością wysłuchałem w całości debiutanckiej płyty Dominiki Barabas. Pomimo, że miałem okazję przyglądania i przysłuchiwania się pracy nad nią, więc po części wiedziałem czego się spodziewać, to jednak wysłuchana w całości zachwyca świeżością, pomysłami muzycznymi, tematyką tekstów odzwierciedlających spostrzeżenia młodej wrażliwej artystki.
Płyta ta dla mnie i mam nadzieję też dla Państwa będzie ciekawym okryciem zupełnie nowego świata. Świata bardów, czy raczej "bardotki" nowego pokolenia, które wyrasta na naszych oczach i już niebawem na dobre zagości na scenach piosenki literackiej. Świat, który przedstawia nam Dominika na swojej płycie, to świat widziany oczami dwudziestoletniej dziewczyny. Świat zupełnie nowy dla nas 30-to, 40-to letnich słuchaczy.
Płyta zawiera 12 utworów do których teksty i muzykę napisała Dominika. Mało tego! Wszystkie utwory zostały przez nią zaaranżowane a w nagraniu każdego z nich artystka miała nie mały udział grając na gitarach, skrzypcach i śpiewając.
Dominika na swojej płycie odważnie czerpie z różnych muzycznych nurtów. Znajdziemy tam nieco blues'a, jazz'u, klasyki jak również ballady, czyli gatunku niejako przypisanego bardom. Autorka nie boi się eksperymentów np. wykorzystuje dzwonki chromatyczne kojarzące się z latami szkolnymi. Będąc małym, pogodnym i zawsze uśmiechniętym obieżyświatem do nagrania swojej płyty zaprosiła swoich rówieśników, których poznała na przeglądach i festiwalach. Dzięki temu każdy z utworów w jakiś sposób się wyróżnia, jest inny od pozostałych. Płyta ta jest niewątpliwie patchwork'iem, ale doskonale związanym przez muzyczny talent Dominiki.
Teksty są odzwierciedleniem wydarzeń, ludzi i otoczenia, w którym żyje autorka - przedstawionym w prostej formie, bez owijania w bawełnę. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadła nastrojowa ballada "Chciałbym nie czuć nic". To prosty tekst o tym co czuje człowiek samotny. Jest w nim zaszyty ogromny ładunek emocjonalny, ale przekazany w prostych frazach zrozumiałych dla każdego. Utwór brawurowo wykonany przy minimalnym instrumentarium, niosący dokładnie tyle energii ile powinien i ani grama więcej.
Oczywiście nie oznacza to, że na płycie nie ma innych genialnych utworów, wręcz przeciwnie i jestem przekonany, że każdy z Państwa odnajdzie na niej coś specjalnego dla siebie.
Jerzy Dziedziczak ISAK.PL

Nie dość, że interesująca, zdolna, niezwykłą barwę głosu posiadająca, to jeszcze młoda, a na dodatek, pisząca sobie mądre piosenki. Jej „myśli zanikają w nieba tle”, ale nie martw się, odkryjesz je, na pewno! Wsłuchaj się tylko w Jej głos, głos Dominiki i w to, o czym śpiewa między wierszami. To absolutnie wystarczy...
„Spokojnej nocy życzę Wam, kolorów życia tęczy, niech nigdy Was nie goni czas i smutek niech nie dręczy”.Jarosław Wasik

do góry


